środa, 29 grudnia 2010

niecierpliwość

Marta i Aleksandra
Emocje związane z niecierpliwością, porywają ciało człowieka zmuszając go do kłótni z samym sobą. Ciężko jest wytrwać bez żadnych istotnych reakcji w świadomości, iż wydarzy się za chwilę jakaś niesamowita historia wpływająca na nasze trwanie. 
   Nie lubię czekać. Jestem osobą, która pragnie spełnienia marzeń natychmiast i oczekuje drogi brnącej według jej myśli. Już nie ciało, a dusza krwawi na myśl porażki będącej końcem przygód zabłąkanej nastolatki, której się wydaje, iż świat  będący jej domem się sypie. Nie piszę tu o życiu prywatnym - jest to zbyt nieistotny zarodek w tym sporym otoczeniu, aby marnować na niego czas, znudzonego już pewnie, czytelnika. Zmierzam ku dojrzewaniu. Im więcej przebrnę wiosen czy zim, zauważam jak wiele cierpienia jest wśród nas. Najbardziej boli fakt iż sami sobie go sprawiamy.
   Właśnie jest to winą niecierpliwości oraz chytrości współczesnego człowieka. Na początku objawia się to u zwykłego dzieciaka, który nie może się doczekać swojej zabawki... Potem, z mijającymi latami wzrastają wymagania jak i oczekiwania odnośnie 'nagrody'. Zdajemy sobie z tego sprawę ale boimy się działać wbrew tej wady.
Myślę, że warto zacząć od siebie... Na początek -  uczę się cierpliwości...

wtorek, 28 grudnia 2010

następnie

Jeden z moich autoportretów. Często zdjęcia, które zrobię są nierozumiane. Skoro praca jest nieostra - ma być nieostra. Między innymi w taki sposób mogę pokazać to co mi krąży w tej pogubionej głowie. 


Kolory symbolizują wydarzenia w naszym bycie. Jednakże nie jest to tak logiczne jak się wydaje. Czarny nie oznacza smutku, a biały czystości. 
Każdy cień, nasilenie ekspozycji w obrazie, ma swoje znaczenie. Należy ostrożnie je czytać. Ciepło oraz faktura dodają klimat i są odpowiedzialne za pierwsze wrażenie. Kierują procesem myślowym człowieka... Zmuszają do zadania sobie pytania 'Dlaczego akurat tak ta klatka wygląda? Co ma przedstawiać?' . Oczywiście nie jest to dosłowne, często dzieje się tak w podświadomości. 
    Niestety coraz więcej osób patrzy na 'zatrzymany czas' płytko. Określa tylko technikę, kadry, szumy. Zaprzeczam tej regule więc 'czytam' zdjęcia.  Szukam niby nieistotnych szczegółów i odnajduje w nich sens. Cieszy mnie fakt iż także życie jest dla mnie innym obrazem. Dostrzegam małe fragmenty 'krajobrazu', a przy tym doceniam ich blask jak i kontrasty. Patrze niczym przez obiektyw. 
   Zdaję sobie sprawę, że dużo przede mną nauki oraz pracy w tej dziedzinie lecz cieszę się z odnalezionej głębi, z innego spojrzenia, z wpływu na moja egzystencję.

pierwszy raz

Dzieciak należący do - niby - płci pięknej, udający iż posiada jakieś poglądy na życie, postanowił założyć bloga, który nosi nazwę identyczną jak inne portale tejże osobowości. Sama nie wie dlaczego wpadła na tak dziwny pomysł. Już jest zażenowana faktem iż posiada photobloga... Prawdopodobnym powodem jest rzeczywistość, w której nikt nie czyta tego co zdarza jej się pisać na już wcześniej wymienionej stronie. Chyba stwierdziła, że Ci którzy maja bloga chcą czytać racje innych ludzi, chcą poznawać nowe prawdy. 
Obawia się błędów ortograficznych, beznadziejnej składni jednakże te właśnie próby tworzenia, mogą ją w jakiś mały sposób przygotować do zbliżającej się matury. 
Trochę się obawia swoich opinii,  gdyż są one dość często kontrowersyjne i sprzeczne z większością... Nawet własnych rodziców momentami doprowadza tym do szału. 
Mimo wszystko nie chce udawać jakiegoś wspaniałego pisarza i przyznaje się do bezbronnego błądzenia wśród liter klawiatury. Dziwi ją to gdyż w podstawówce, gimnazjum miała wyśmienitych, godnych pozazdroszczenia polonistów, którym wiele zawdzięcza. Tak, są oni jednymi z pięciu najmilej wspominanych przez nią nauczycieli.
Nie będzie tu pisała swojego życiorysu bo sama nie jest nim zainteresowana. Internet nie jest miejscem na żale, a chwile szczęśliwe powinny być prywatne. 
Najzwyczajniej w świecie pragnę nudę przerodzić w natchnienie.