Jeden z moich autoportretów. Często zdjęcia, które zrobię są nierozumiane. Skoro praca jest nieostra - ma być nieostra. Między innymi w taki sposób mogę pokazać to co mi krąży w tej pogubionej głowie.
Kolory symbolizują wydarzenia w naszym bycie. Jednakże nie jest to tak logiczne jak się wydaje. Czarny nie oznacza smutku, a biały czystości.
Każdy cień, nasilenie ekspozycji w obrazie, ma swoje znaczenie. Należy ostrożnie je czytać. Ciepło oraz faktura dodają klimat i są odpowiedzialne za pierwsze wrażenie. Kierują procesem myślowym człowieka... Zmuszają do zadania sobie pytania 'Dlaczego akurat tak ta klatka wygląda? Co ma przedstawiać?' . Oczywiście nie jest to dosłowne, często dzieje się tak w podświadomości.
Niestety coraz więcej osób patrzy na 'zatrzymany czas' płytko. Określa tylko technikę, kadry, szumy. Zaprzeczam tej regule więc 'czytam' zdjęcia. Szukam niby nieistotnych szczegółów i odnajduje w nich sens. Cieszy mnie fakt iż także życie jest dla mnie innym obrazem. Dostrzegam małe fragmenty 'krajobrazu', a przy tym doceniam ich blask jak i kontrasty. Patrze niczym przez obiektyw.
Zdaję sobie sprawę, że dużo przede mną nauki oraz pracy w tej dziedzinie lecz cieszę się z odnalezionej głębi, z innego spojrzenia, z wpływu na moja egzystencję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz